niedziela, 10 lutego 2013

Notka #1

No dobrze, więc jesteśmy tutaj. Skąd pomysł na to, żeby pisać? Bo nikt inny nie umie. Bo coraz mniejsza ilość osób piszących to potrafi. Naprawdę, nie mówię, że jestem jakiś szczególnie utalentowany. Niemniej potrafię składać w miarę poprawne zdania, jak również zadbać o to, aby moje teksty cechowała jakakolwiek logika. Mam dużo czasu w gównianej pracy i czytam te wszystkie serwisy... Wiecie, jest w sieci masa wspaniale utalentowanych ludzi, ale to zwykle ci, którzy piszą, bo to lubią. Robią to przeważnie dla siebie, czasem też dla jakiejś niezbyt szerokiej rzeszy zwolenników. Na ogół nie dostają za to żadnych pieniędzy, nie czerpią materialnych profitów. Gorzej jednak z tymi, którym dane było znaleźć się po drugiej stronie barykady. Tudzież, co może lepiej obrazuje tendencję - po drugiej stronie rzeki. Ot, dajmy na to, lubię serwis natemat.pl, ponieważ podoba mi się szata graficzna. Przejrzysty, nowoczesny, sensownie pomyślany. Ale naprawdę, nie wiem czy oni dają tym autorom trzy minuty na napisanie każdego tekstu, bo ich jakość woła o pomstę. Literówki, interpunkcja, jak również niski poziom intelektualny autorów - ale liczy się znane nazwisko/nośny temat, w każdym razie ilość kliknięć, nieprawdaż? Mam ochotę z tym polemizować. Mam ochotę postawić po prostu swoją własną spluwaczkę, na którą nikt raczej nie spojrzy przychylnym okiem, ale sam będę mógł sobie do niej z dumą nasmarkać od czasu do czasu. Potem wykorzystam ją jako portfolio. Jakiś ważniak podetrze tym sobie dupę, ale zawsze lepiej wstać z łóżka i napisać kilka zdań, niż leżeć do piętnastej, co nie? Chociaż, jak już to napisałem i teraz czytam (tak, czytam to co napisałem - polecam to ludziom z natemat.pl), to sam nie jestem co do tego taki przekonany. Chodzi mi o spanie do piętnastej. 

To prawda, miałem w życiu kilka blogów. Pierwszy założyłem pewnie tuż po wynegocjowaniu z rodzicami modemu neostrady. Internetowy dzienniczek był doprawdy niedorzeczny. Następne - nie lepsze. Ostatni taki "osobisty" prowadziłem cztery lata temu i był już nieco bardziej na poziomie, ale skończyłem z tym, obiecując sobie również, że już nigdy więcej tego nie zrobię. Nie wyobrażałem sobie jednak, żeby w 2013 nadal niemożliwym było znalezienie fajnej, płatnej roboty, związanej ze stawianiem wyrazów w odpowiedniej kolejności. To znaczy, niektórym grafomanom się udaje. Ja jestem, jak widać, jeszcze gorszy, więc zostaje mi to tutaj.  Nie jestem kominkiem, ani samcem alfa. Nie zamierzam procesować się z Nikonem, nawet gdyby kiedykolwiek było mi to dane, ani też pisać o kobietach jak ostatni buc (wyszlo.com - serio, sprawdzajcie na własną odpowiedzialność). Nie posiadłem ostatecznych mądrości w kwestii związków, polityki i dobrego smaku. Jestem szaraczkiem, zwykłym, często pijanym i zataczającym się niczym dziecko we mgle przedstawicielem Generacji Nic, który próbuje sobie jakoś w życiu poradzić. Dużo wyobrażeń i nadziei, wzorce życia prosto z seriali i biografii muzyków rockowych - i wreszcie jebnięcie w mur twardej, szarej rzeczywistości. Nie wiem czy to takie interesujące, raczej mocno powszechne. Ale zapraszam, bo zawsze przyjemniej, gdy ktoś czyta to co człowiek wysmaży. Gdybym się wstydził, to bym nie publikował. Do poczytania! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz